Znudzona wpatrywałam się w zegar wiszący na ścianie w salonie. Od ponad dwudziestu minut Cassidy i Justin okupywali mój salon,co chwila się mizdrząc do siebie,myślałam,ze zwymiotuję,gdy tak na nich patrzyłam. Moja przyjaciółka ledwo raczyła się do mnie odezwać,a przecież sama do mnie przyszła! Z wściekłością wypisaną na twarzy wstaje gwałtownie z kanapy i spoglądam na blondynkę,która spogląda na mnie zaskoczona moim nagłym wybuchem.
- Kath,stało się coś? - pyta głupio,a ja wybucham ironicznym śmiechem.
- Wy się staliście! Ja rozumiem,zakochanie i te sprawy,ale na litość boską,to mój dom! - krzyczę,wyrzucając dłonie w powietrze i kątem oka widzę rozbawioną twarz bruneta.
- Cassidy,myślę,że twoja przyjaciółka jest po prostu zazdrosna - stwierdza nagle chłopak,a ja piorunuję go wzrokiem.
- Ciebie nie pytałam o zdanie - odpowiadam,patrząc mu prosto w oczy. Wzrusza ramionami i jak gdyby nigdy nic wstaje i kieruje się w stronę wyjścia. Blondynka posyła mi ostre spojrzenie i również wstaje,doganiając chłopaka.
- Jesteś podła,Katherine! - krzyczy i słyszę trzask zamykanych drzwi. Z trudem powstrzymuje się od tego,by wybiec za nimi i mocno się na nich wydrzeć. Zamiast tego biorę spokojny wdech i liczę powoli do dziesięciu,by nieco się uspokoić. Z reguły byłam spokojną osobą,ale nie tym razem. Moja przyjaciółka i ten nadęty bufon zachowali się naprawdę nie fair wobec mnie,wiec czego oczekiwali? Zresztą nie zapraszałam Biebera do siebie,a blondynka nawet nie raczyła się spytać mnie o zdanie! Miałam nadzieje,że wybaczy mi moje zachowanie,ponieważ naprawdę nie chciałam jej stracić. Do była nasze pierwsza poważna kłótnia i oby ostatnia. Ale cóż,w końcu nic nie jest idealne i nie mogłam nic z tym zrobić. Zegar wskazywał jak na razie dziewiąta zero sześć,wiec mogł
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz